Weekend 5 z Wypasionym Gotowaniem

Po szaleństwach w Zakopanym czas na odwiedzenie miasta Adama Małysza czyli Wisły.
W ten weekend będę zmagał się i zapoznawał z tajnikami kuchni beskidzkiej.

Piątek 28 stycznia,

Zaczynam  tradycyjnie podwójne espresso i prawie rozbudzony ,na zegarku 5.30 w studio nr 4 na Woronicza ruch zwiększony ale to chyba z powodu nowego studia i aranżacji. Odnoszę wrażenie że w nowej scenerii kilku kolegów nie może się odnaleźć z resztą ja mam też problemy z zorganizowaniem się do gotowania w nowej kuchni.

Godz 6 wybiła i antena ogólno światowa otwarta. Zaczynam przygotowywania specjałów kuchni beskidzkiej. Jest to kuchnia z potrawami oczywiście mącznymi z wykorzystaniem ziemniaków warzyw i grzybów. W daniach mięsnych króluje oczywiście baranina i jagnięcina, a z ryb pstrąg tęczowy potokowy.

Pierwszym daniem które zaprezentowałem był schab faszerowany kiszoną kapustą i pieczony w piekarniku natomiast uzupełnieniem dania był moskol ale do ciasta dodałem żółty ser. Efekt końcowy bardzo pozytywny schab wspaniale harmonizował z kapustą i przyprawami żałowałem trochę że nie dodałem kminku ale może ktoś z Państwa zechce zmodyfikować ten przepis. Drugą propozycja był oscypek grillowany czyli standard w górach, ale ja połączyłem go z półgęskiem wędzonym i sosem malinowym.
Natomiast zabierają z tego dania gęś powstał by świetny deser:].

Kolejne danie to pstrąg tęczowy z Moczka cebulową. Filety z pstrąga zamarynowałem w koprze i soku z cytryny. Natomiast Moczkę przygotowałem z przyrumienionej cebuli gotowanej w mleku. Danie proste w składniki ale bardzo smaczne. Prostota i świeże produkty w kuchni regionalnej to podstawa. Pstrąg usmażony na klarowanym maśle był rumiany i delikatny w smaku. Cebula połączona z mlekiem miała nad wyraz słodki smak dodatek świeżo mielonego pieprzu dodał jej pikanterii. Ostatnim daniem które zaprezentowałem w piątkowej Kawie czy Herbacie było danie jednogarnkowe o nazwie żebroczka. Jeżeli ktoś z Państwa zna genezę tej nazwy to był bym wdzięczny za podpowiedź od jakiego słowa pochodzi od żebraczki czy żeber:]. W skład tego dania oprócz mięsa gotowanego i wędzonego boczku wchodzą również ziemniaki i ryż. Ja od siebie dodałem ser aby danie nabrało smaku a składniki dobrze się połączyły podczas pieczenia.

Koniec programu czas ruszać w trasę. Jutro będę gotował dla Państwa w Wiśle na stoku.

Sobota 29 stycznia

W ten weekend pogoda dopisała .Piękne słońce  bardzo duża ilość turystów zmobilizowała mnie to zwiększenia przygotowywanych porcji degustacyjnych.

W mojej wypasionej kuchni gościłem kolegę po fachu szefa kuchni Hotelu Klimczok w Szczyrku Tomka Żmudę i to z nim zacząłem beskidzkie wypasione gotowanie. Pierwszym daniem był becok z pomidorami i serem sokół. Becok to nic innego jak fasola Jaś, przy okazji gotowania fasoli mój gość wytłumaczył dlaczego należy moczyć fasolę przed gotowaniem. Powodów w sumie jest kilka, jednym z nich jest skrócenie czasu gotowania ale najważniejszym to brak wzdęć co jest dość ważne zwłaszcza jak przebywamy w towarzystwie:]. Kolejne danie które zaprezentowałem to gałuszki fusate. I znów z pomocą przyszedł Mój gość tłumacząc  nazwę dania regionalnego. Więc gałuszki fusate to szare kluski. Ja do gałuszek dodałem smażony wędzony boczek i serek wiejski oraz spora ilość szczypiorku. Danie bardzo energetyczne przed wyjściem na narty lub po nartach nawet wskazane. Sobotnie gotowanie zakończone czas na zwiedzanie Wisły. Zacznę  oczywiście od muzeum Adama Małysza i skocznia a zakończę jak zwykle na szlaku karczm z kuchnią regionalną.

Niedziela 30 stycznia.

Niedzielne południe pogoda nie odpuszcza jest coraz piękniej .Słońce w pełnej krasie i minimalny mróz. Po kulinarnym zwiedzaniu Wisły i okolic jestem trochę zawiedziony. Przeważają niestety Fast foody a w karczmach zbyt dużo naleciałości z innych kuchni świata. Pominę pizze i frytki bo to niestety alternatywa dla dzieci odpoczywajacych z rodzicami. Ale tatar z łososia ,pomidory z mozzarella w Polskich górach i to w karczmie hmmm….?

Zabrałem się do pracy na początek zupa chrzanowa. Oprócz kwaśnicy danie zwiazane z beskidami tylko zbyt mało rozpropagowane. A połaczenie wywaru na wędzonce ze świeżo tarty chrzanem i dobrą śmietaną jest wysmienite. Ja śmietane zastąpiłem serem favita dla potrzeb programu zupa okazała się bardzo kremowa a zarazem ostra od chrzanu. A aromat wędzonych żeberek zapraszał do skonsumowania całego garka zupy. Potrawą którą zakończyłem przygode w Wiśle były bliny z jabłkami. Ja wykorzystałem do ciasta na bliny serek wiejski który połaczyłem z jajkami, mąką i mlekiem. Do ciasta również dodałem jabłka pociętę w drobną kostke i presmażone z cynamonem>Tak przygotowane ciasto smażyłem na klarowanym maśle formując małe bliny które podałem z cukrem pudrem. Z przyjemnością poczestowałem blinami Apoloniusza Tajnerra wybitnego trenera i prezesa PZN który po skonsumowaniu stwierdził ze dzisiaj nic lepszego jeszcze nie jadł :]

I to na tyle z Wisły Miasta naszego orła Małysza za tydzień góry izerskie i Świerardów Zdrój dozobaczenia.