14.01.2011
Kolejny weekend kulinarnego szaleństwa rozpoczęty.1.30 wyruszam z Augustowa do Warszawy gdzie o 6 rano zacznę gotować w TVP W porannym programie. W ten weekend kuchnia podhalańska.
6 rano tradycyjne podwójne espresso wypite i zaczynam. Na początek przygotuję zupę serową rodem z Alp, natomiast od dziesiątek lat znana również w naszych górach. Ja oczywiście ją trochę zmodyfikowałem i zamiast sera żółtego do wywaru dodałem ser topiony i zmiksowałem go wraz z ziemniakami i aromatycznym wywarem. Powstał wspaniały krem serowy który posypałem świeżo posiekanymi ziołami i świeżo mielonym pieprzem.





Po zupie czas na Polską jagnięcinę, którą zapiekłem w ziemniakach z dodatkiem sera wiejskiego. A w drugiej odsłonie mieloną jagnięcine otuliłem ciastem drożdżowym i upiekłem na złoty kolor w piekarniku . Zwłaszcza to drugie danie było dla Mnie miłym zaskoczeniem, połączenie ciasta z jagnięciną i świeżymi ziołami było wprost genialne i aromat gorących bułeczek roznosił się po całym studiu:].




Jednak prawdziwym wyzwaniem było zmierzenie się z golonką pieczoną w piwie. Golonka jest jednym ze sztandarowych dań serwowanych w karczmach nie tylko na Podhalu. Zresztą każdy z nas ma swoje sposoby na golonkę. Ja swoją golone najpierw ugotowałem w mocnym wywarze warzywnym, a następnie piekłem z warzywami polewając obficie piwem. Warzywa, które piekły się z golonka rozgniotłem dodając masło i mleko i tak powstało prawie że idealne puree warzywne, które wkomponowało się idealnie w smak golonki.


 



 



 




Program zakończony. Dania rozeszły się błyskawicznie więc mniemam, że kuchnia podhalańska smakowała gościom w studio. Czas na pakowanie i podróż do Białki Tatrzańskiej.

15.01.2011

Poranek na stoku przepiękny, jednak jak to w górach pogoda zmienia z z godziny na godzinę.




Kuchnie rozstawiliśmy na stoku Kotylnicy, warunki pogodowe wręcz idealne. Jednak gdy przychodzi do gotowania zaczyna padać, a potem jak to powiedziała miejscowa góralka „ciepać” czyli lać:].W deszczowej pogodzie zaczynam kolejny dzień przygody z kuchnią podhala.
Tym razem zacznę od jajecznicy po góralsku z oscypkiem i serem topionym oraz grzankami z chleba razowego. Jajecznica była bardzo syta dzięki serom natomiast zostałem pouczony, że jajecznica bez Bocku to nie jajecznica góralska i trza było przerobić przepis. Który już w wersji z Bockiem mogliście Państwo obejrzeć w telewizyjnym wejściu. Po ukończeniu jajecznicy w towarzystwie góralki Heli, która bacznie obserwowała moje fantazje na temat kuchni regionalnej podhalańskiej zacząłem przygotowywać rydze.
Rydze to grzyby, które królują na Podhalu, sam jadąc w góry zawsze wstępuję do karczmy na to danie. Przygotowałem rydze panierowane w bułce tartej z dodatkiem sera żółtego. Grzyby usmażyłem na rumiany kolor, smakowały wybornie posypane świeżym pieprzem i podane z zielona sałatą. Oczywiście nie uniknąłem komentarza, że z oscypkiem było by lepiej:].




Sobotnie gotowanie zakończone czas na narty. Oczywiście popatrzeć na narty:]

16.01.2011

Niedzielny południe czyli czas na pierwsze wejście antenowe. Tym razem zacznę od zupy równie słynnej jak świętokrzyska zalewajka czyli od kwaśnicy. Przepisów na tą zupę  podejrzewam, że jest tyle co domów na Podhalu. Jedni gotują na ryjku świńskim inni na żebrach wędzonych. Jedni dają marchew do zupy drudzy wręcz mówią, że to nie wypada bo to już kapuśniak. Ja postanowiłem ugotować zupę na żebrach wędzonych z dodatkiem suszonych grzybów. Kapustę ugotowałem osobno. Do wywaru w którym gotowały się żebra, dodałem soku z kiszonej kapusty i kilka ząbków czosnku. Zupa miał intensywny zapach wędzonki, grzybów  i przypraw, a smak kwaśny. Na dno talerza ułożyłem mini placki ziemniaczana, a następnie na nich kapustę i mięso z ugotowanych wedzonych żeberek. Całość zalałem klarownym wywarem. Zupa wyglądała bardzo apetycznie a smak? Według turystów przebywających na stoku był wyśmienity:]
Daniem którym zakończyłem weekend w Białce Tatrzańskiej były placuszki z sera wiejskiego, ze śliwkami smażonymi z cynamonem i flambirowanymi śliwowicą. Deser ten został zbudowany z produktów, które wywodzą się z tych regionów więc spokojnie może być włączony do dań kuchni regionalnej. Deszcz pożegnał mnie na stoku, czas wracać do Augustowa, gdzie zaczne przygotowania do kolejnej wyprawy tym razem do Zakopanego.