Ostatni dzień tego roku rozpocząłem od godziny 4.30, by przygotować sie do programu "Kawa czy herbata". W dzisiejszym menu przewidziałem


grycoki, kugiel, pasternocek spyrok.


Dania te są tradycyjnymi potrawami kuchni Świętokrzyskiej. Wybierając je sugerowałem się nietypowym nazewnictwem i chęcią przybliżenie Państwu tych mało znanych polskich dań.


 


Zacznijmy od grycoków.


Ciasto na te danie składa sie z ciepłego mleka, mąki i soli. Do wyrobu ciasta użyłem miksera Kitchen Aid z przystawką do lasagni, która doskonale nadaje się również do tego typu dań. Farsz to gotowana kasza gryczana, ważne jest żeby kaszę gotować w wodzie, gdzie wcześniej były gotowane suszone grzyby. Nadaje to niepowtarzalny smak kaszy. Natomiast jeśli zostawimy sobie troszkę wody z moczenia grzybów, możemy ugotować w niej grycoki co dopełni ich smak.


 


Spyrok


Jest to bardzo prosta domowa pieczeń, do której wykorzystujemy boczek mleko lub śmietaną i przyprawy. Boczek musi spełniać określone kryteria, ja użyłem boczki wyhodowane w systemie pqs, o którym będzie jeszcze mowa pózniej. Do tego dodalem mleko 3,2% tłuszczu, zamiast suszonej papryki świeżą. Taki oto upieczony spyrok możemy podawać z pasternockiem, który był moim kolejnym daniem w paśmie telewizyjnym.


 


Pasternocki


Pasternocki to nic innego jak zmodyfikowane placki rossti. Z tym że zamiast ziemniaków użyłem gotowanego selera, który połączyłem z jajkiem, tartym serem twarogowym lub serem typu favita. Takie placuszki smażymy na maśle klarowanym, co dodaje niesamowity smak i aromat.


 


Kugiel


Ostatnim daniem przygotowanym przeze mnie jest kugiel, jest to idealna potrawa, którą możemy zabrać ze soba na zimowe wyprawy. Danie smaczne i proste w wykonaniu. Podstawowym składnikiem kugla są świeżo tarte ziemniaki i mieszana wieprzowina np. żeberka surowe lub wedzone, może być również karkówka lub boczek. Danie to możemy przygotować w naczyniu żaroodpornym lub w blaszcze tradycyjnego domowego piekarnika. Na starte surowe ziemniaki układamy przyprawione paski mięsa i przykrywamy warstwą ziemniaków. Następnie polewamy to po wierzchu mlekiem lub śmietaną i pieczemy. Nie pozostaje mi nic innego niż pędzić do Kielc, gdzie na stoku przygotuje zupę tzw. zajewajkę na syndrom


dnia następnego.