Prawdziwą atmosferę przygotowań do Świąt Bożego Narodzenia poznałem dopiero na ulicach Londynu ;-)



Od grudnia Londyn jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zamienia się w świąteczną krainę rodem z bajki Walta Disneya. Dekoracje świetlne na Bond Street, Carnaby Street, Marylebone High Street czy Oxford Street śmiało można zaliczyć do najpiękniejszych na świecie, tak samo jak okna wystawowe w ekskluzywnych domach towarowym takich jak np. HARRODS.



Jednak to co mnie zaskoczyło najbardziej to prawdziwy świąteczny szał zakupowy! Był on tak ogromny, że władze miasta zmuszone były do wstrzymania ruchu pojazdów na głównych ulicach handlowych oraz zamykania wejść do metra przy głównych domach towarowych, w związku z obawą przed tratowaniem się przechodniów. W czasie naszego pobytu w Londynie trwał akurat „Weekend VIP-ów na West Endzie” :-), którego głównym celem było pobudzenie ducha świątecznej rozrzutności!!! Ten nastrój również mi się udzielił ;-), szał zakupów poczułem w księgarni ze światowymi bestsellerami kulinarnymi!!! Dzięki temu moja prywatna biblioteczka wzbogaciła się o kilka wydawniczych perełek min Nobu Matsuhisa ,Hestona Blumentala … i jak tu nie lubić ŚWIĄT?



Ja jednak do Londynu udałem się w poszukiwaniu kulinarnych inspiracji, więc w trakcie pieszej wycieczki, po tym pięknym zabytkowym mieście, odbyłem kilka wizyt w miejscowych lokalach. Jak na Londyn przystało udałem się do tradycyjnego londyńskiego pubu na słynący na cały świecie FISH & CHIPS, popijanym angielskim piwem, spróbowałem również kilka typowych angielskich przekąsek z tzw. pub menu.



Międzykulturowy charakter tego miasta nęcił kuchniami całego świata, dlatego nie mogłem się oprzeć zestawowi sushi w japońskim barze w domu towarowym HARRODS.



Prawdziwa uczta czekała nas jednak na zakończenie dnia w restauracji Commander w pobliżu Nothing Hill. Na zaproszenie naszego  przyjaciela nomen omen Mikołaja, pochodzącego z  Poznania (również mojego rodzinnego miasta), odwiedziliśmy restaurację, w której Mikołaj pracuje na stanowisku szefa baru i sommeliera. W tym stylowym miejscu, wystrojem przypominającym „starą Anglię” rozkoszowaliśmy się smakiem ostryg i ryb oraz terriny z foie gras. Na wspomnienie pobytu w RPA zamówiliśmy z Joanną na danie główne stek ze springboka, tak trudno u nas dostępnego.



Całość smaku potraw dopełniały oczywiście wina, polecane przez Mikołaja, w końcu profesjonalnego  sommeliera.


Mikołaj bardzo serdecznie Tobie dziękuję za zaproszenie i wspaniałe przyjęcie, obiecuję wkrótce odwiedzić Cię ponownie.




Podczas kolacji w restauracji Commander, organizatorka wyjazdu Joanna Ochniak z firmy FPMS Doradztwo Unijne, wręczyła nam jeszcze pamiątkowe certyfikaty. I cóż - wszystko co dobre szybko się kończy.



Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim moim towarzyszom podróży: Joannie, Agnieszce, Basi, Patrykowi, Bogumiłowi i Rafałowi za wspólnie spędzony przedświąteczny czas.



Wszystkim czytelnikom mojego bloga życzę najwspanialszych, najsmaczniejszych i najsłodszych ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA obowiązkowo spędzonych przy wspólnym stole z rodziną i przyjaciółmi.
A na Nowy Rok postanawiam powrócić do Londynu raz jeszcze, czego i Wam wszystkim również życzę. Teraz już wiem, że Londyn to miejsce wielu kultur i kuchni całego świata niemożliwych do odkrycia w kilka dni…
Merry Christmas!!!
PS. Londyn to również miejsce swobodnego, publicznego wygłaszania swoich racji i przekonań, więc poza świątecznymi nastrojami byliśmy świadkami demonstracji i pochodów w obronie ziemi i praw człowieka.